Jest taka pustka w mej duszy
w której skrywam twarz
od czasu do czasu
pewna że nikt już nie słyszy
prawdziwego głosu
Mijają miesiące
gdy osiemnasta wybije
w kalendarzu życia
wszystka stałość pozorna
umyka
piękno więdnące
umiera
Są takie dni w tygodniach
Sekundy w godzinach
I noce nieprzespane
W bólu
nieskończone
Są takie tęsknoty
których nie sposób wytrzymać
w kruchym istnieniu serca
puszczają szwy na ranach
nic już nie może powstrzymać
rozpaczy
Jest taka pustka obojętności
którą udaje
natłoku spraw ważnych
życia powinności
do którego wiem dobrze
się nie nadaję
W niej chowam się cała
gdy świat bez ciebie upada
na nowo
Forteca serca zbutwiała
a ja razem z nią
się rozpadam
Dziś osiemnasty
jak w każdy miesiąc
papieros, łzy, wspomnienia
a jutro znów od nowa
żyć
i nie spaprać istnienia