Przychodzi w mroku całkiem sama
Wali do drzwi nieproszona
Zziębnięta, rozdygotana
Rzuca się w moje ramiona
Jak stara przyjaciółka
Miłość nigdy niezapomniana
Raniąca istnieniem
Nieba umysłu jaskółka
Serca mego westchnienie
Łaskocze w oczy
Zaciska pięści
Ciska kamieniem w głowę
Nocą z dniami się droczy
W zębach piachem chrzęści
Zabiera mi nowe…
Chciałabym uciec, zatrzasnąć, zapomnieć
Przełknąć jej gorycz w ukryciu
Chciałabym przestać, ale nie mogę
Znowu opierać się życiu
Jestem przeszłością, mam w sobie przyszłość
I to co dzieje się teraz
Wciąż jeszcze z wiatrem na scenie tańczę
Znowu się w całość pozbieram
Dziś jeszcze nie umieram!