Kwieciste słowa zwiędły
nim dotarły do sedna sprawy
Złote łańcuchy spętały skrzydła
nie pozwalając wznieść się
ponad ciemną stronę istnienia
Wspinając się po stopniach w górę
spadamy w dół rozpaczy
Ręce ciasno założone na piersi
tłumią żałosny śpiew ptaka
który dawno nie widział światła
Głowa podniesiona w górę
wzrok opuszczony ku ziemi
Szare twarze
ukryte pod maską uśmiechu
Samotność pod grubą warstwą pozorów
Skradamy się przez życie
obawiając się porażki
Uciekamy od prawdy
w spokojne ramiona kłamstwa
Człowieczeństwo w upadku
A przecież wystarczy miłość
Przepiękny.
Dziękuję za kolejne odwiedziny i miłe słowa:) Pozdrawiam i zapraszam cześciej.